Choroba przekreśla rok – wysokie czesne bez wyrozumiałości i wsparcia
Po prywatnej uczelni z tak wysokim czesnym spodziewam się czegoś więcej. Tutaj wystarczy choroba, złamana noga lub kręgosłup, konieczność terapii czy nieobecność ponad dwa tygodnie i rok jest niezaliczony. Nawet w krytycznej sytuacji nie ma miejsca na kompromis ani elastyczne rozwiązanie.
Osoby z niewidoczną niepełnosprawnością na tle psychicznym nie mają tu przyjaznych warunków. Nie dostałem potrzebnego wsparcia w nauce, a brak wyrozumiałości jednej lektorki sprawił, że czułem się pokrzywdzony. Do tego załatwianie spraw z dziekanatem ciągnie się i jest pełne komplikacji.
Nawet jeśli zdrowie uniemożliwia dokończenie studiów, można coś z nich wynieść i dalej zajmować się tematem na własną rękę albo na innej uczelni. Z perspektywy czasu odczułem tam pozytywne różnice. Tutaj trzeba być w pełni zdrowym fizycznie i psychicznie — nie licz na urlop zdrowotny.
Opinia została opublikowana na platformie Google Maps pod adresem:
https://maps.app.goo.gl/kNNpJpLbLysPpyUd6
Dotyczy Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych i została wystawiona przez osobę, która opisuje niedokończone studia oraz brak oczekiwanej pomocy w związku z problemami zdrowotnymi.
Najsilniejszym motywem jest poczucie pozostawienia bez wsparcia właśnie wtedy, gdy staje się ono najbardziej potrzebne. Wysokie czesne zderza się w tej relacji z brakiem wyrozumiałości wobec ograniczeń zdrowotnych. Autor oczekuje możliwości dalszej nauki mimo kryzysu, a opisuje sytuację, w której choroba przekreśla cały rok.
Dla kandydatów z problemami zdrowotnymi i ich bliskich szczególnie mocno brzmi końcowe ostrzeżenie o studiowaniu dostępnym jedynie dla osób w pełni zdrowych. Krytyka dotyczy warunków, w jakich trzeba zdobywać wiedzę, i pokazuje, jak brak indywidualnego podejścia może podważyć sens pozostania na uczelni.