2500 zł za cztery przedmioty – finansowa przewaga uczelni i wstyd na wykładach
Mam wrażenie, że tę umowę ułożono tak, by uczelnia mogła wycisnąć ze studentów jak najwięcej pieniędzy. Każdy możliwy obrót spraw jest przewidziany — aż można podziwiać tę dokładność. Uczelnia ma wyjść na swoje, a student zostaje z kosztami. 2500 zł za cztery przedmioty w tygodniu? Doprawdy świetny interes i doskonały sposób wydania pieniędzy!
A angielski niektórych wykładowców, zwłaszcza od matematyki, to prawdziwa lekcja wprawiania całej sali w zakłopotanie. Tak inspirująca, że po pewnym czasie chce się zapaść pod ziemię ze wstydu.
Opinia została opublikowana na platformie Google Maps pod adresem:
https://maps.app.goo.gl/dM26pdpNoU9t3LFx7
Dotyczy Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych i została wystawiona przez osobę, która za pomocą ironii krytykuje finansowe warunki studiowania i poziom angielskiego części kadry.
Sarkazm uwydatnia poczucie nierówności: według autora uczelnia dokładnie zabezpiecza swój interes finansowy, podczas gdy student otrzymuje zbyt mało w zamian. Porównanie kwoty z liczbą przedmiotów zamienia ogólną krytykę kosztów w pytanie o wartość tego, za co się płaci.
Wątek języka wykładowego wzmacnia ten rozdźwięk. Od zajęć prowadzonych po angielsku oczekuje się warunków do nauki, a w tej relacji dominuje skrępowanie sposobem posługiwania się językiem. Dla kandydatów wybierających taką formę kształcenia opinia łączy dwa ważne pytania: o cenę studiów i o jakość ich codziennej realizacji.