Jeżeli chodzi o wydział IT – jest naprawdę słabo. Większość kursów spokojnie można by zastąpić tutorialami z YouTube’a, które tłumaczą wszystko lepiej i o wiele szybciej. Uczą tutaj wszystkiego po trochu, bez żadnej struktury, przez co absolwent tak naprawdę nie potrafi niczego konkretnie. Przykład? PHP – jeden semestr, Java – jeden semestr i koniec. Na zajęciach z Androida pisaliśmy aplikacje w Androidzie 2.3, podczas gdy aktualna wersja była już 7.0.
Wykładowcy są bardzo różni – większość uczy przestarzałych technologii, a część nie potrafi nawet poprawnie podłączyć projektora (pamiętam prowadzącego od baz danych, który podpiął monitor do projektora i nie rozumiał, czemu jedno i drugie nie działa xD). Niewielu jest naprawdę w porządku, ale większość to osoby nadęte, wyniosłe, które potrafią śmiać się w twarz studentowi, gdy ten nie potrafi czegoś, czego dopiero ma się od nich nauczyć.
Pod koniec każdego semestru pojawiała się ankieta oceniająca wykładowców – nawet jeśli cały rok wystawiał negatywne oceny, uczelnia i tak nic z tym nie robiła. Trzeba też wiedzieć, że pracę inżynierską pisze się tutaj w grupie (a 90% studentów kierunku to frontendowcy). Pomysł na projekt również nie jest w pełni Twój – musi się spodobać promotorom, którzy kreatywność najwyraźniej zostawili w latach 80.
Sprzęt? Jak na prywatną uczelnię – bardzo przestarzały. Ogólnie rzecz biorąc, nie jest to warte pieniędzy, jakie trzeba tu płacić. Jeśli ktoś koniecznie chce studiować na PJATK, to zdecydowanie lepiej wybrać oddział w Warszawie. W Gdańsku jest wiele lepszych uczelni z informatyką na o wiele wyższym poziomie.
Opinia została opublikowana na platformie Google Maps pod adresem:
https://maps.app.goo.gl/cn6YPHYyNj5tKU1DA
Dotyczy kierunku informatyki na Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych (wydział w Gdańsku) i zawiera kompleksową krytykę zarówno programu nauczania, jak i podejścia kadry dydaktycznej.
Autor opinii wskazuje na szereg problemów typowych dla źle zorganizowanego kształcenia informatycznego: brak spójnego programu, przestarzałe technologie, niedostosowanie zajęć do realiów rynku pracy oraz niską jakość sprzętu. W recenzji pojawia się też zarzut lekceważenia opinii studentów – mimo regularnych ankiet uczelnia nie reaguje na powtarzające się negatywne oceny wykładowców. Mocny nacisk położono na brak praktycznych umiejętności, które absolwent powinien wynieść po studiach – zamiast tego student otrzymuje fragmentaryczną i archaiczną wiedzę.
Warto zauważyć, że autor podaje również alternatywę – zamiast PJATK w Gdańsku poleca rozważyć inne uczelnie w tym mieście lub przeniesienie się na główny kampus w Warszawie, który jego zdaniem prezentuje wyższy poziom. Całość opinii stanowi ostrzeżenie dla kandydatów, że mimo prywatnego charakteru uczelni i wysokiego czesnego, rzeczywista jakość nauczania może być bardzo niska i nieproporcjonalna do kosztów.