Jako absolwent tej uczelni niestety nie mogę powiedzieć nic pozytywnego o sposobie zarządzania szkołą. Mimo że czesne wynosi prawie 2 000 zł miesięcznie (i potrafi nieoczekiwanie wzrosnąć bez żadnego uzasadnienia), studenci nie mają dostępu do odpowiednich zasobów ani realnego wsparcia. Uczelnia nie zapewnia programów do nauki dostępnych całodobowo, a sprzęt komputerowy można znaleźć tylko w niewielkiej części budynku. Jeśli chcesz studiować komfortowo – musisz mieć własny komputer. Sama siedziba szkoły pozostawia wiele do życzenia: stary, ceglany budynek z zaniedbanym otoczeniem zupełnie nie przystaje do jednej z najdroższych uczelni w Polsce. Można odnieść wrażenie, że większość środków trafia raczej do Warszawy niż w rozwój gdańskiego oddziału.
Przez lata przymykałem na to oko, bo wielu wykładowców jest naprawdę serdecznych i zaangażowanych. Niestety, to, co ostatecznie przeważyło, to sposób, w jaki władze uczelni traktują studentów na roku dyplomowym. Chaos informacyjny wokół procesu dyplomowego, brak organizacji i wsparcia – zamiast pomocy, pojawia się utrudnianie. Mimo że ukończyłem studia z wyróżnieniem, spotkałem się z brakiem szacunku, przykrymi komentarzami i publicznym upokorzeniem podczas obrony, mimo bardzo wysokiego poziomu mojej pracy. Część kadry kierowniczej zachowała się w sposób arogancki i pozbawiony pokory, przekraczając granice zwykłej krytyki.
Wielu moich znajomych zostało potraktowanych podobnie, a dziś uczelnia chwali się ich sukcesami w mediach społecznościowych, jakby nigdy nie istniały takie sytuacje. PJATK Gdańsk niestety sprawia wrażenie miejsca, które bardziej dba o marketing i wizerunek niż o realne wsparcie studentów. W tej szkole, mimo wysokich ambicji, łatwo można zostać złamanym przez system i ludzi, którzy zamiast pomagać – przeszkadzają.
Drodzy studenci, którzy już tam ugrzęźli – bądźcie silni. Nawet magisterka na publicznej uczelni potrafi odczarować tę czarną magię (pozdrawiam z takowej). Buziaki.
Opinia została opublikowana na platformie Google Maps pod adresem:
https://maps.app.goo.gl/1R2XDEWG2casp5vB9
Dotyczy Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych, filii w Gdańsku, i została napisana przez absolwenta, który mimo ukończenia studiów z wyróżnieniem opisuje bardzo negatywne doświadczenia z końcowego etapu edukacji.
Autor opinii prezentuje rozczarowanie funkcjonowaniem uczelni, szczególnie w zakresie organizacji, zarządzania i atmosfery. Wskazuje, że mimo wysokiego czesnego studenci nie otrzymują adekwatnych warunków do nauki – brakuje dostępu do oprogramowania, nowoczesnego sprzętu i przestrzeni technologicznej. Zarzuca władzom uczelni brak inwestycji w rozwój gdańskiego oddziału, podczas gdy środki finansowe kierowane są głównie do centrali w Warszawie.
Kluczowym elementem opinii jest opis sytuacji związanych z obronami dyplomowymi – publiczne upokarzanie studentów, brak szacunku ze strony kadry i brak empatii wobec osób kończących studia. Autor wskazuje, że nawet osoby z wysokimi wynikami spotykają się z arogancją i brakiem profesjonalizmu. Jednocześnie podkreśla, że wśród wykładowców zdarzają się osoby wartościowe i zaangażowane, ale ich wysiłki giną w systemie zarządzania, który skupia się bardziej na PR-ze niż na jakości kształcenia.
Opinia kończy się osobistym przesłaniem – apelem do obecnych studentów, by nie tracili nadziei i pamiętali, że poza PJATK istnieją uczelnie publiczne, które oferują lepsze wsparcie i bardziej ludzkie podejście. To głos rozczarowanego, ale jednocześnie dojrzałego absolwenta, który dostrzega różnicę między prawdziwą edukacją a jej marketingowym pozorem.