Siedem semestrów żalu – pieniądze przed nauką, dziekanat bez pomocy
Dla mnie to prywatna uczelnia nastawiona przede wszystkim na wyciąganie pieniędzy. Nauczanie pojawia się gdzieś przy okazji. Większość zajęć jest prowadzona byle jak: prowadzącym brakuje chęci, wiedzy albo umiejętności uczenia. Program jest wprawdzie bardziej aktualny niż na Politechnice Warszawskiej, ale nadal mocno przestarzały.
Z dziekanatem nie załatwiłem żadnej z ponad dziesięciu spraw, z którymi się zwracałem. Człowiek jest tam zbywany i lekceważony. Odsiew połowy studentów po pierwszym roku wiążę z poziomem samych studentów. Po siedmiu semestrach nie rozumiem, jak można nie zaliczyć choćby jednego przedmiotu przy piętnastu minutach nauki dziennie. Materiał jest tak prosty, że aż uwłacza studentowi.
Żałuję, że wybrałem tę uczelnię. Nikomu jej nie polecam.
Opinia została opublikowana na platformie Google Maps pod adresem:
https://maps.app.goo.gl/ezrRMxiqGJpMRnye6
Dotyczy Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych i została wystawiona przez studenta, który po siedmiu semestrach negatywnie ocenia wartość nauki, poziom zajęć i pomoc administracji.
Ta opinia podważa jakość studiów z perspektywy osoby, która uważa wymagania za zbyt niskie. Najmocniej wybrzmiewa rozczarowanie tym, że czas spędzony na uczelni nie przynosi oczekiwanego wyzwania intelektualnego, a sposób prowadzenia zajęć dodatkowo obniża ich wartość. Dla kandydatów szukających ambitnej nauki łatwe zaliczenia nie są w takim obrazie zaletą.
Seria nieskutecznych prób załatwienia spraw w dziekanacie dopełnia poczucie bycia zbywanym. Autor zestawia to z przekonaniem o pierwszeństwie finansów przed edukacją. Po siedmiu semestrach bilans zamyka żal z powodu podjętej decyzji — mocny sygnał dla osób, które chcą oceniać uczelnię przez to, co rzeczywiście daje w toku nauki.