Z informatyką jest jak z jazdą na rowerze

Koniec końców przyszłą pora na mnie – pamiętaj jakby to było wczoraj jak szukałem opini na temat PJWSTK (dziś już PJATK). 4 lata później już mam dyplom inżyniera i PJATK za sobą. Można pisać i opowiadać godzinami na temat konkretnych wykładowców i przygód z nimi – jak wszędzie, są ludzie którzy są na + i są ludzie którzy są na – .

W wersji krótkiej: Zanim odebrałem obroniony dyplom inżyniera z dziekanatu podjąłem pracę płatną 9500 do ręki (na umowie zlecenie dla studenta). Pierwszą pracę znalazłem już na początku drugiego roku studiów. Uczelnia PJATK oraz PW organizują targi pracy, warto się na nich pojawiać. Jeśli miałbym znaleźć coś co przyczyniło się do mojego rozwoju zawodowego – niezaleznie jak bardzo mógłbym nie lubić tej szkoły, było to właśnie PJATK.

W wersii dłuższej: kierunek informatyka jest o tyle specyficzny, że jest z nim jak z jazdą na rowerze. Nikt nie wsiądzie za Ciebie na rower i nie nauczy się jeździć za Ciebie. Podobnie będzie z programowaniem. Hasło o tym, że materiały są aktualne lub nie, wykłądowcy fajni lub koszmarni można włożyć między inne bajki na półkę – nie od tego zależy co z tej uczelni wyniesiesz. Na dużą korzyść PJATK działa przychylność dla studena, jeśli pilnujesz swoich spraw – zawsze wszystko dość sprawnie załatwisz w dziekanacie, nie będzie problemu ze zmianą trybu studiów, przypisaniem ITN itp. Trzeba pamiętać, że uczelnia jest płatna, jak będziesz czuł/czuła się gdy po 4 latach studiów wejdziesz do WebDziekanatu i zobaczysz saldo wpłat równe ponad 35 000zł? Bo ja zastanawiam się czy nie lepiej było pójść na inną niepłatną publiczną uczelnie a z tą kasą zrobić coś innego 🙂

Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim przyszłym studentom PJ-tu, trzymam za Was kciuki 🙂

Opinia znaleziona na https://4programmers.net/Forum/Edukacja/268448-polsko_japonska_akademia_techink_komputerowych